poniedziałek, 5 listopada 2012

Prusaki - jak się pozbyć? Najlepszy sposób na prusaki i karaluchy!

Prusaki lub spokrewnione z nimi karaluchy to obrzydliwe stworzenia, których, gdy się już zalęgną w naszym mieszkaniu czy domu, bardzo trudno się ich pozbyć. Trudno, ale nie znaczy to, że prusaków i karaluchów nie można pozbyć się wcale!

Oto kilka rad zebranych od osób, którym udała się ta sztuka.

Oni oddają nasienie za pieniądze. One płacą za to, że będą matkami! CZYTAJCIE o popularnym zjawisku w polskim internecie!

Skąd wziąć pieniądze na BIZNES? SPRAWDZONY SPOSÓB!

Jeszcze słowem wyjaśnienia. Prusaki/karaluchy w zależności od ich odmiany, potrafią się mnożyć w ekspresowym tempie, więc gdy tylko zobaczymy chociażby jednego osobnika, należy natychmiast zacząć walkę! Z jednego prusaczego kokonu potrafi się wykluć od 20 do ponad 40 nowych osobników. By przetrwać, wystarczy im... ciepło, trochę wody i pokarm w postaci np. resztek jedzenia, ale nie wzgardzą też i... mydłem. UWAGA! Prusaki pojawią się w każdym domu, nawet jeśli macie wysprzątane na błysk. Z badań naukowców wynika, że prusaki przenoszą wiele szkodliwych drobnoustrojów oraz alergenów, które mogą powodować poważne choroby ludzkiego organizmu. Badania są wciąż w toku i nie wiadomo na razie, jak bardzo stworzenia te są dla nas szkodliwe.

MEGA RABATY w Biedronce. SPRAWDŹ najnowsze promocje! Kupuj taniej!

Co na prusaki? Skuteczne metody:

1. Prusaki w ich zachowaniach są bardzo inteligentne. Zanim przejdą na jakieś terytorium, wysyłają tam tzw. zwiadowcę. Gdy ten da sygnał pozostałym osobnikom, że warunki sprzyjają życiu, zaczyna się... kolonizacja. Jeśli mieszkacie w bloku z setką mieszkań i choćby w jednym są prusaki, owady te będą poszukiwać nowych miejsc do życia zawsze, dopóki nie znikną z całego bloku. W takiej sytuacji dobrze jest dogadać się z sąsiadami i wspólnie sfinansować profesjonalną dezynsekcję. To jedyny, pewny sposób, by pozbyć się prusaków na zawsze.

2. Na prusaki doraźnie działają różne pułapki. Polecam np. lep. Można go kupić w każdym dużym markecie na stoisku ze środkami owadobójczymi. Najlepiej jak rozstawimy w całym mieszkaniu kilka - kilkanaście lepów, koniecznie na trasach, po których krążą prusaki. Egzemplarze już raz złapane nigdy nie wyjdą z takiej pułapki, a dodatkowo, będą zwoływać/przyciągać (nie wiem czy na pomoc :P) kolejne owady.

3. Bardzo skuteczna na prusaki i karaluchy jest popularna zielona płytka, znana jako środek przeciw mrówkom. Ta sama substancja skutecznie osłabia, a ostatecznie zabija także prusaki. Jedna płytka ma zasięg ok. 40 m2, więc na przeciętne mieszkanie dwie powinny wystarczyć. Czas jej działania to kilka tygodni, co wystarcza by niemal w 100 procentach wytępić kolonię prusaków lub znacząco ograniczyć jej populację.

4. Domowe sposoby na prusaki: piwo. Piwo to napój, który przyciąga różne owady. Jak się okazuje, lgną do niego też prusaki. Wystarczy, że zostawimy w szklance trochę piwa na noc, by rano z satysfakcją odkryć tam martwe prusaki.

5. Zabijaj, gdy tylko widzisz! Prusaki tępić można także za pomocą zwykłej łapki na muchy. Owady są dość szybkie, ale tylko biegają, więc łatwiej przewidzieć, gdzie uciekną. Trzeba być bezwzględnym!

6. Zatkaj wszystkie niepotrzebne otwory w mieszkaniu. Chodzi o szczeliny, szparki i dziurki, którymi owady mogłyby wędrować do naszego mieszkania. Niestety, nie można zatykać przewodów kominowych, więc tędy robale będą przychodzić zawsze. To samo tyczy się kanalizacji i rur odpływowych. Tamtędy też przychodzą.

7. Na prusaki dobry... mróz! Nic nie zabija i nie zniechęca do pozostania w naszym mieszkaniu prusaków lepiej niż ujemna temperatura. Jeśli mamy taką możliwość, bo np. przeprowadzamy się zimą, możemy na jedną lub dwie doby otworzyć w mieszkaniu wszystkie okna i w ten sposób zamrozić te wstrętne poczwary!

Znacie inne metody walki z prusakami i karaluchami? Dajcie znać w komentarzach! W końcu to my jesteśmy gatunkiem dominującym na tej planecie! :-)

44 komentarze:

  1. Walczyłam z karaluchami 2 lata. Nic nie pomagały dezynfekcje, spreje, kostki, płytki, lepy i inne rzeczy. Tzn. pomagał na tydzień, a po tym sytuacja się powtarzała. Pomogło ciasto z kwasem borowym. Podaje przepis: kwas borowy 100g, 3 ugotowane żółtka, 2 ugotowane (większe) ziemniaki. Ziemniaki i żółtka pognieść widelcem dodać kwas i zagnieść ciasto. Uformować kulki i porozkładać na meblach, za meblami, przy zlewie, wkruszyć do kratek wentylacyjnych (jeśli nie ma dzieci porozkładać na podłodze przy listwach-najlepiej w rogach). Sposób gwarantowany,sprawdzony i stosowany nawet w przedszkolach i żłobkach. Po trzech tygodniach po karaluchach nie zostanie śladu. Zabieg ten po około 2 miesiącach powtarzamy jeżeli mieszkamy w bloku gdzie są zsypy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam te cudne kulki i karaluchów więcej. Te kule zwabiają je boje się że zejdą się z całego bloku. Czy taki ma być pierwszy etap działania tych kulek?? Ręce mi opadają próbowałam już wszystkiego i to ostatnia deska ratunku

      Usuń
  2. Potwierdzam, sama stosowałam i pomogło :) Moje kulki trochę już zwietrzały więc powtarzam po około 9 miesiącach.

    OdpowiedzUsuń
  3. 19 LIPCA 20013 20;21 MNIE TEŻ SIĘ UDAŁO WALCZYŁAM Z PRUSAKAMI BARDZO DŁUGO WSZYSTKO POMAGAŁO TYLKO NA CHWILĘ AZ PRZECZYTAŁAM W INTERNECIE WPIS PEWNEJ PANI ZE JEJ POMÓGŁ BLATANEX GEL MNIE TEŻ OD KILKU MIESIECY MAM SPOKÓJ BARDZO DZIĘKUJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli karaluchy w przyszłości zabił Blatanex gel - to musi być on naprawdę mocny.

      Usuń
  4. a co macie na pluskwy? gryza niemiłosiernie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  6. BLATANEX GEL - obalam popularny mit jakoby ten środek był skuteczny. Placebo i tyle; osobiście nie zauważyłem żadnej poprawy, a wykończyłem całą tubkę.

    Ostatnio kupiłem voodoo gel i po 2 tygodniach jest zdecydowanie lepiej! Ale polecić narazie nie mogę, dopiero jak 2 miesiące będzie spokój to znaczy że środek jest skuteczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. placebo na karaluchy???? Człowieku ogarnij się !

      Usuń
  7. Na prusaki stosowałam trochę inny sposób najpierw sprzątałam mieszkanie woda z płynem a potem robiłam dzynfekcje wody z octem wiadomo pod lodowka jest ich najwięcej ale jak odsowalam lodówkę i widać było te robactwo lałam je octem daleko nie uciekły a potem mylam woda z octem wychodziły na sycyld w nocy łatwiej je zabić,dobry jest też lep na mole przyklejaja się

    OdpowiedzUsuń
  8. Stosowałam chyba wszystko i pozostało mi: przemrozić mieszkanie i wszystkie rzeczy albo...wyprowadzić się z tego zaprusaczonego bloku
    Widzieliście ten filmik?
    http://youtu.be/Cd0cn9_6YRA

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja je wywabiam z kryjówki( jeśli wiem gdzie są oczywiście) perfumami-perfumy mają w składzie alkohol aczkolwiek nie wiem czy to on na nie działa. Psikam w zakamarki gdzie siedzą.Już dwa razy tak zrobiłam. Zauważyłam że to je ogłupia i nie wiedzą gdzie uciekać wtedy można je zabić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszyscy mieszkańcy bloku przy ul, Potulickiej 40 trzymajcie porządek bo blok jest zakaraluszony . I zgłoście się do spółdzielni ! Bo piwnice są zalane wodą. Niech pierw to posprzatają !

    OdpowiedzUsuń
  11. one boją się zapachu farby ja zrobiłem tak. One wchodzą przez szyby wentylacyjne.wyjąłem kratki z szybów ,wsypałem tam proszek "Boric Acid Roach Killer" wymalowałem zwykłą farbą emolakiem wylot z szybu ,namoczyłem w farbie papier toaletowy takie kuleczki porobiłem ,wsadziłem w szyb ,zatkałem kratkami mam spokój nie mam prusaków polecam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam o jakiej farbie mowa w bloku pojawiły się prusaki choć ich jeszcze nie mam ale wolę dmuchać na zimne prossze o info mój mail piotrek120671@gmail.com lub Gg 7431994 z góry dziękuję

      Usuń
  12. Sam zakup środka na prusaki może nie wystarczyć, trzeba jeszcze umiejętnie go zastosować w odpowiednich miejscach, ilości i czasie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem jest mimo wszystko wezwanie profesjonalnej firmy, osobiście polecam tą www.mikrobiolog.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. a u mnie, co ciekawe, zawsze pojawiają na dwa dni przed rozłożonymi ulotkami o możliwości dezynsekcji. Tak to działają "profesjonalne" firmy. Nie masz robali? To my Ci zapuścimy żebyś nam zapłacił za pozbycie się ich...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie było tak samo. Jak bym wiedział kto to przyniósł do mojego bloku to bym mu chate spalił skurw***

      Usuń
    2. no jak to kto ? Nie ma adresu profesjonalnej firmy ,która usuwa robactwo ? Okropne do czego ludzie się posuwają aby zarobić parę złotych ... :(( EFKA

      Usuń
  14. Ja próbowałam wszystkiego i nic! Słyszałam o jakimś skutecznym środku sprowadzanym z Rosji, ale niepamiętam jak on się nazywał... :/ A może wy znacie jakieś skuteczne sposoby na pozbycie się tego okropieństwa?!?! Proszę o pomoc, bo już z tym nie wyrabiam..

    OdpowiedzUsuń
  15. Znowu mnie zaskoczyl robal dzisiaj rano...brr...co robic? Kiedys byla swietna pasta ale podobno Unia zakazala jej stosowania...ciekawe dlaczegp skoro byla naprawde skuteczna..

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja próbowałem chyba wszystkiego ale nic nie pomagało i musiałem wezwać firmę Ddd Usługi. Oni zrobili porządek w mig i nawet nie drogo.

    OdpowiedzUsuń
  17. Najlepsze są pułapki ze zwykłej dwustronnej taśmy. Przyklejamy ją po prostu w szafkach, pod zlewem i w miejscach gdzie widujemy robale. Przylepiają się na amen i nie chasają po podłodze i blatach kuchennych. Oczywiście trutkę też należy wyłożyć, ale póki nie znajdzie się gniazda, szczelin do sąsiadów to walka z wiatrakami... My znaleźliśmy gniazdo w komodzie - odseparowaliśmy ją taśmą dwustronną od reszty mieszkania i zlaliśmy raidem... Spieprzały po dywanie... aż wszystkie przez noc przylepiły się do taśm! Cóż za dzika satysfakcja mówię Wam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Polecam lewatywę! Nic tak nie działa na karalaluchy jak pożądna lewatywa!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mialam ten sam problem walczylam z tym paskodztwem od kilku lat, probowalam wszystkiego, wydalam mnostwo pieniedzy na rozne chemikalja byle sie tego pozbyc az wkoncu zatkalam kratke z komina ponczocha i wyprobowalam KWAS BOROWY (dostepny nawet w aptekach) wysypalam cale mieszkanie, doslownie wszedzie gdzie sie dalo ( gdyz nie jest to szkodliwe dla ludzi i zwierzat domowych) i wkoncu po ok 3 tygodniach wyginely i od listopada niema po nich sladu ale slyszalam ze trzeba te czynnosc powtarzac co 3 miesiace. Zycze powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak juz ktos wczesniej pisał mnie tez pomogl ten srodek www.konieckaralucha.cba.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Sprawdziłem działanie prostej pułapki na prusaki, którą można wykonać samemu. Kupuje się chrupki kukurydziane o smaku bekonowym lub serowym. Odcina nożyczkami róg torebki (kilka centymetrów). Zjada zawartość, a pustą torebkę wyprostowuje i lekko nadmuchuje. Tak przygotowaną torebkę ustawia się pionowo w kuchni przy ścianie, tak żeby prusaki mogły do niej wchodzić. Gdy już wejdą - to nie dadzą rady wyjść, bo będą się im ślizgały łapki po śliskiej (lekko natłuszczonej) powierzchni celofanu. Sprawdziłem - działa! Przez jedną noc potrafi się ich złapać nawet ponad dwadzieścia do jednej torebki.

    OdpowiedzUsuń
  22. Prosze autora o kontakt pod adresem fisher1@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja się pozbyłem insektów wykorzystując MMS (Master Mineral Solution), czyli chloryn sodu. Opisałem to w poniższym wątku "MMS (chloryn sodu) - dezynsekcja (prusaki, karaluchy, pluskwy, pleśń, grzyby, etc.)":
    http://www.mmsjimhumble.ubf.pl/forum/viewthread.php?forum_id=36&thread_id=128

    Treść wątku:
    Jakiś czas temu postanowiłem wypróbować MMS (dwutlenek chloru) do pozbycia się karaluchów i prusaków. Ciężko z nimi było, właściciele mieszkania wiele lat się z nimi zmagali, a mieszkanie było naprawdę zadbane. Insekty swoje siedliska miały w łazience i w kuchni.
    W mieszkaniu na noc pozamykałem wszystkie okna, zakleiłem kratki wentylacyjne, a nawet krany. Wszystko po to, aby dwutlenek chloru nie uciekał z dezynfekowanych pomieszczeń. Na 30 metrów kwadratowych zużyłem około 300-400ml chlorynu sodu. To są 3 buteleczki, ale można znaleźć chloryn sodu w hurtowniach chemicznych w cenie nawet 60-70 zł za 5 litrów (można w wyszukiwarce internetowej wpisać hasło typu "chloryn sodu 5 litr"). Tak więc kosztowało mnie to, łącznie z samodzielnie przygotowanym aktywatorem (50% kwas cytrynowy) około 10zł.
    Do łazienki użyłem około 100-150ml, a do kuchni z aneksem około 200-250ml MMS (chlorynu sodu) i taką samą ilość 50% kwasu cytrynowego. Im większe stężenie dwutlenku chloru w powietrzu, tym większa skuteczność, dlatego przed aktywacją podgrzałem osobno i aktywator i chloryn sodu (w szklanych/ceramicznych naczyniach). Potem zrobiłem mniejszą porcję na łazienkę - do 2 szklanek wlałem jednakowe ilości MMS i kwasu cytrynowego, następnie wlałem jedno i drugie do miski w łazience i ją (łazienkę) zamknąłem. To samo powtórzyłem z kuchnią, ale z większymi ilościami MMS i kwasu cytrynowego.
    Efekt bardzo mile mnie zaskoczył, jak ręką odjął. Zdecydowałem się na taki eksperyment, bo nie chciałem wykorzystywać chemikaliów stosowanych przez firmy od dezynsekcji. Chyba nie znają bezpiecznych dla zdrowia metod, no i są o wiele drożsi.
    W internecie można znaleźć opracowania, gdzie faktycznie stosuje się dwutlenek chloru na insekty, pluskwy. W USA stosowano go do usuwania wąglika, kiedy tam szalał. Tego gazu używa się także w zalanych domach po powodziach do usuwania grzybów i pleśni ze ścian. Tak więc od czasu do czasu można sobie dom w taki sposób oczyścić.
    Należy uważać, aby w czyszczonych pomieszczeniach nie znajdowały się zwierzątka domowe, kotki, pieski, ptaszki, etc. Nie jestem pewny jak z roślinami, one w końcu nie oddychają tlenem atmosferycznym (nasze płuca tak samo "chwytają" tlen i dwutlenek chloru, dlatego trzeba ostrożnie przy protokołach z wdychaniem dwutlenku chloru) tylko dwutlenkiem węgla. Znalazłem za to przypadkowo publikacje na temat wody zawierającej nasyconej dwutlenkiem chloru, że stosowanie dwutlenku chloru poprawia kondycję i wzrost kwiatów.
    Tak czy inaczej, z takimi ilościami należy uważać, szczególnie przy podgrzanych składnikach. Gaz ulatnia się bardzo szybko, aż powietrze robi się żółto-brązowe i szczypie w oczy. Nie należy się jakoś wyjątkowo śpieszyć, niektórych rzeczy, jak zapinanie guzika nie ma sensu robić "na szybko". Trzeba tylko wszystko przygotować, ale zalać, wyjść i zamknąć pomieszczenie. W pokoju obok można było spać, ale jak ktoś ma możliwość wykonania tego nie zostawiając nikogo w mieszkaniu, to problem znika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MMS? To zakazane gówno, debile leczą tym siebie i dzieci, wdychają i piją to, na karaluchy może i dobre, ale lokatorzy się mogą podusić...

      Usuń
  24. MMS ma być niby ekologiczne bardziej niż chemikalia stosowane przez ekipy DDD? Nie słuchajcie tych bzdur. Polacy tak mają, że lubią zaoszczędzić, zrobić coś samemu, no bo jak? - przecież potrafią wszystko. Efekt jest taki, że później domorośle robione piecyki zatruwają czadem całe rodziny, windy dla niepełnosprawnych urywają się, itd. Nie róbcie tego po się potrujecie. Ponadto opary MMS są silnie toksyczne, zwłaszcza z popularnymi środkami zawierającymi podchloryn sodu (np. popularny domestos).

    OdpowiedzUsuń
  25. tak,myślę że jedyne wyjscie od robactwa to zmiana warunków zamieszkania.Złoszczą mnie firmy dezynfekcyjne swym zapewnianiem skuteczności,pobieraniem dużych pieniędzy i tajemnicą co do składu substancji .Po prostu ktoś nie pomyślał wcześniej o tym że ktoś inny będzie się musiał męczyć z zarazą,ze to stanowi zagrożenie dla zdrowia i takie trutki powinny być darmowe i w ramach obowiązków spółdzielni czy administracji by ułatwić ludziom życia a nie utrudniania i wpędzać w choroby.

    OdpowiedzUsuń
  26. to nie wina polaków że mają biedę i nie mają na dezynfekcję to nie wina ludzi że zmuszeni są mieszkać z robactwem to wina chorego rządu i skorumpowanych układowców

    OdpowiedzUsuń
  27. dlaczego została usunieta prawda?

    OdpowiedzUsuń
  28. Proszę wypróbować Bros 007. Na etykietce reklamowany jako "technologia mikrokapsułek przedlużone działanie preparatu". Można stosować w mieszkaniu.
    Umyłam solidnie szafkę zlewozmywakową i kafelki w kuchni, spryskałam obficie, też szczeliny przy rurach. Od 2 tygodni absolutny spokój, na specjalnej pułapce-lepie też nic nie ma. Warto spobować, naprawdę, za 500 ml płynu zapłaciłam ca 16 zł.

    OdpowiedzUsuń
  29. Widzilam u mnie dopiero 3 prusaki co robic ?

    OdpowiedzUsuń
  30. My zrobiliśmy tak że w kuchni wynieśliśmy wszystkie szafki dobrze je umyliśmy a w kuchni tam gdzie były wypryskaliśmy jej sprejem tzw. muchozol i jednoczenie zabijaliśmy później myliśmy miejsca w których był rozrobiony domestosem z wodą i to powtarzaliśmy prze cztery dni a gdy już skończyliśmy za szafkami porozkładaliśmy te zielone kradki . :D I do dzisiejszego dnia żadnego z tych mały skurwysynów nie zobaczyłem a było to robione rok temu . A i o czywiście gdy psikaliśmy sprejem drzwi od kuchni był szczelnie zamknięte i wszystkie okna w w kuchni po otwierane a my w maseczkach . :D Nam to pomogło spróbujcie

    OdpowiedzUsuń
  31. A daj spokoj za duzo roboty i nic nie warto muchozol to ledwo co muchy wybija...domestosem lol a potem trzymasz tam jedzenie i jeszcze przez 4 dni...smieszna metoda ...:-) aaa zielone kratki kiedys byly dobre ale unia juz zabronila uzywania danych substancji ktorymi byla nasaczona ta gabka w srodku i nie sa w sprzedazy ogolnodostepne a nawet chyba w ogole i teraz w ogole nie dzialaja a kazda kratka 15 zl, razy 4 to juz masz 60 zl plus ten muchozol i juz masz ponad 100 zl wiec lepiej zamowic firme ktora tym sie zajmuje i zwalcza karaluchy i prusaki . pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. dobry środek na prusaki to dezodorant i zapalniczka

    OdpowiedzUsuń
  33. dziwne ze nikt o globolu nie pisze ..

    OdpowiedzUsuń
  34. Witam mieszkam w bloku 3 piętrowym od 20 lat i nigdy nie było problemów z prusakami ,aż do teraz.Kilka dni temu odkryłam w kuchni małe prusaki ,kupiłam żel i w kuchni pod zlewem ,bo tam pokazały się w różnych kątach wysmarowałam szafkę,myślałam ,że to pomoże,myliłam się .Wczoraj w kuchni wylazł duży prusak i za nim maleństwa.zaczęly też wyłazić kratką wentylacyjną....boję się tego cholerstwa,nie wiem co robić.Wydaje mi się że sąsiedzi w pionie też powinny je mieć i nie wiem czy iść do nich i zapytać-przecież sama nie zwalczę całej koloni ,pomóżcie mi co mam zrobić?

    OdpowiedzUsuń